W słoneczną, mroźną środę, 4 marca około godziny 12.30 niebo nad dachami Stada Książ zasłoniły nagle kłęby czarnego dymu – wybuchł pożar, który pochłonął wraz z zabytkową stodołą całą jej zawartość – 90 ton siana stanowiącego cały zapas tej karmy.
Spłonął jeden z obiektów, stanowiący nie tylko część unikatowego kompleksu architektonicznego Stada, ale będący również niezbędnym użytecznie miejscem do magazynowania siana.
Jest to ogromna strata pod względem finansowym i historycznym, jednak na obecną chwilę najbardziej dotkliwą konsekwencją tego zdarzenia jest fakt, że siano, które pozostało w innych magazynach wystarczy koniom najwyżej na jeden miesiąc, a ostatnie lato nie sprzyjało obfitym zbiorom z łąk, wobec czego zdobycie go nie będzie rzeczą prostą. Ani tanią…
Siano, które spłonęło stanowiło zapas na pół roku, stodoła była strategicznym miejscem do jego składowania, wobec czego postawienie w jej miejscu choćby wiaty jest sprawą nieodzowną. Na dzień dzisiejszy priorytetem jednak jest zdobycie wystarczającej ilości siana, stanowiacego o tej porze roku produkt deficytowy.
W takiej sytuacji każdy sygnał o nadwyżkach zapasów siana bedzie mile widziany, każda ilość przyjęta z ogromną wdzięcznoscią. Na szczęście już są sygnały od chętnych ofiarować je książańskim koniom – to dowód, że Książ jest miejscem wyjątkowym i ma przyjaciół, którzy nie pozostają obojętni w krytycznych momentach.



5 marca




